Aktualności
presented by

Blog

19/01/2016

Norwegia i Chorwacja w kolejnej fazie

RELACJA: Norwegia awansowała do kolejnego etapu rozgrywek EHF EURO, pociągając za sobą Chorwację

Photo: Karol Bartnik

Dzięki świetnej drugiej połowie Norwegowie zwyciężyli z Białorusią 29:27 i awansowali do kolejnej fazy turnieju. Przy okazji, zapewnili tym samym awans Chorwatom.

Dwa lata temu nie udało się Norwegom awansować do grupy zasadniczej, jednak pod wodzą  EHF EURO 2008, gdzie zajęli 6. miejsce.

Dziewięć bramek zdobytych przez Siergieja Rutenkę nie wystarczyło Białorusinom, aby pokonać Norwegów. Kristian Bjornsen oraz Christian O’Sullivan po norweskiej stronie rzucili po pięć goli. Było to trzecie zwycięstwo Norwegów w bezpośrednim starciu.

Zawodnicy od pierwszych minut grali nerwowo. Skutkowało to wieloma błędami w pierwszej połowie.

Wielokrotnie zimną krew zachowywał młody golkiper Białorusi, Wiaczesław Saldatsenka. 21-latek obronił dwa rzuty karne i akcje z kontrataków. Dzięki jego paradom Białoruś prowadziła 6:2 po 11 minutach.

Pięć minut wystarczyło Norwegom, aby wyrównać rezultat na 6:6. Magnus Gullerud zdobył 900. bramkę na EHF EURO, lecz to nie wystarczyło, aby prowadzić do przerwy. Kiedy zawodnicy schodzili do szatni Białorusini prowadzili 13:12.

- Nie byliśmy w stanie utrzymać prowadzenia z pierwszej połowy i popełniliśmy zbyt dużo błędów - powiedział po spotkaniu Jurij Szewcow. - Po przerwie byliśmy zdecydowanie gorsi od Norwegów, w grze jeden na jeden odstawaliśmy od nich. Próbowaliśmy zmienić styl w defensywie, ale byliśmy w stanie tego dokonać.

Skandynawowie mieli lepszy początek drugiej połowy i Magnus Jondal chwilę po gwizdku wyprowadził ich na prowadzenie 14:13.

Zawodnicy ponownie narzucili sobie szybkie tempo, jednak popełniali przy tym sporo błędów, jak gubienie piłek, czy niecelne rzuty. Mylili się nawet filary drużyn, jak chociażby Rutenka, który nie zdobył bramki z rzutu karnego.

Od 43. minuty Białoruś zaczęła się gubić i dzięki bramkom Joakima Hykkeruda oraz świetnej postawie w bramce Espena Christensena, który został najlepszym zawodnikiem meczu, wysunęli się na czterobramkowe prowadzenie.

Białorusini nie potrafili znaleźć leku na swoją nieskuteczność, natomiast Norwegowie z minuty na minuty podwyższali swoją przewagę. Podopieczni Szewcowa zbyt późno zaczęli się zabierać za odrabianie strat i ostatecznie przegrali dwom bramkami.

- W pierwszej połowie zmarnowaliśmy kilka okazji z kontrataku. Poprawnie graliśmy jednak w obronie przez całe spotkanie - powiedział na pomeczowej konferencji Berge. - Do szatni schodziliśmy z jednobramkową stratą, lecz mogliśmy prowadzić. Ciężko pracowaliśmy na to zwycięstwo i udało nam się.

written by Vlado Brindzak / cg / tłumaczenie: Filip Kliber