Aktualności
presented by
29/01/2016

Häfner bohaterem ostatniej akcji. Niemcy w finale

RELACJA: Po raz pierwszy w historii półfinałowy pojedynek rozstrzygnął się dopiero w dogrywce. Nieszczęśliwymi przegranymi zostali Norwegowie i to Niemcy zawalczą o złoty medal mistrzostw Europy

Photo: Sascha Klahn

Dwudziesty trzeci półfinał EHF EURO przejdzie do historii: w piątkowy wieczór, po emocjonującej walce w dogrywce, pierwsze miejsce w finale zarezerwowali Niemcy.

Niemcy zwycięstwo 34:33 nad Norwegią po 70 minutach wyrównanej walki zawdzięczają rzutowi Kaiego Häfnera, który dwie sekundy przed końcem meczu wykorzystał swoją najważniejszą szansę w pojedynku.

Podczas gdy zszokowani Norwegowie stali bezradnie na parkiecie, Niemcy cieszyli się, tańcząc na środku boiska. Mieli powód do radości - to zwycięstwo dało im ich pierwszy finał europejskiego czempionatu po dwunastu latach.

- Jeśli trzy tygodnie temu ktoś powiedziałby mi, że zagramy w finale, wyśmiałbym go. To jest szalony turniej, przed nami jeszcze jeden szalony mecz, który chcemy wygrać - powiedział Erik Schmidt.

Pomimo genialnej gry Ole Ereivika (obronił 16 rzutów), Norwegowie nie zdołali wygrać swojego pierwszego w historii półfinału mistrzostw i teraz ich celem jest brązowy medal.

Wynik sprawia, że dwa bilety na turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich 2016 zdobyli Szwedzi i właśnie Norwegowie.

- Teraz ciężko powiedzieć, co tak naprawdę zdecydowało o wyniku dzisiejszego pojedynku. Jesteśmy bardzo młodym zespołem i myślę, że największe sukcesy dopiero przed nami. Wielu z nas będzie grało w reprezentacji przez kilka najbliższych lat. Ten turniej to początek wielkiej drużyny - wyznał Espen Lie Hansen.

Najlepszym graczem meczy został Tobias Reichmann, który wykorzystał wszystkie swoje bramkowe okazje i zdobył 10 goli. Stał się dzięki temu zawodnikiem z największą ilością bramek na turnieju - ma ich już 43.

- To był najlepszy mecz naszej drużyny, walczyliśmy do samego końca i trudno mi opisać, co teraz czujemy… To chyba po prostu radość - powiedział szczęśliwy Reichmann.

Pierwszą połowę można podzielić na trzy części: pierwsze dziesięć minut to koncert norweskiej obrony, ale niemiecki bramkarz Andreas Wolff też pokazał pełnię swoich umiejętności. Remis 4:4 oddawał idealnie wyrównane pierwsze minuty.

Druga część pierwszej połowy to moment przewagi Niemców, wtedy zdołali objąć dwubramkowe prowadzenie. Dzięki bramkom Rune Dahmke oraz Reichmanna (cztery wykorzystane karne) podwyższyli na 9:5, Norwegowie natomiast przez siedem minut nie potrafili zdobyć bramki.

Jednak ta przewaga obudziła drużynę ze Skandynawii - świetna gra Ereivika i bramki Lie Hansena sprawiły, że Norwegowie zdołali odwrócić sytuację i w 27. minucie prowadzili już 13:12.

Niemcy jednak dobrze zareagowali na poczynania Norwegów i pierwszą połowę zakończyli z jednobramkowym prowadzeniem 14:13 - głównie dzięki świetnej grze Wolffa i sześciu bramkom Reichmanna. Po stronie Skandynawów wyróżniał się Ereivik.

Norwegowie poprawili obronę i po ośmiu minutach drugiej połowy zdołali wyjść na dwubramkowe prowadzenie 19:17. Niemcy mylili się w ataku, a ich rywale bezlitośnie wykorzystywali każdy błąd, zdobywając kolejne bramki po szybkich kontrach.

Wtedy obie ekipy nieco się uspokoiły i pomiędzy nimi utrzymywał się stały dystans jednej bramki. Dziesięć minut przed końcem, gdy Christian Bjornsen wykorzystał rzut karny, wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 24:22. Utrata kontaktu z Norwegami nieco zszokowała Niemców i ich trener Dagur Sigurdsson po time-oucie wprowadził na bramkę Carstena Lichtleina.

Jednak to nie bramkarz przywrócił Niemcom nadzieję: to młody zastępca kontuzjowanego Dissingera, Julius Kühn, był decydujący w przywróceniu szans zawodnikom znad Łaby. Po piątej bramce 22-letniego zawodnika, wynik znów nie premiował żadnej z drużyn (26:26).

Im większe napięcie towarzyszyło zawodnikom, tym lepiej grał Ereivik. Dwoma genialnymi obronami zdołał zatrzymać Niemców i uratować prowadzenie swojego zespołu.

Gdy rozpoczęła się ostatnia minuta spotkania, Norwegowie nadal prowadzili 27:26. Jednak 19 sekund przed końcową syreną Dahmke wyrównał na 27:27, a Skandynawowie nie wykorzystali swojej ostatniej szansy i do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka - pierwsza w historii półfinałów EHF EURO.

W dogrywce mecz nadal był wyrównany. Obie ekipy postawiły na zmienników, aby uniknąć zmęczenia. Reichmann wyprowadził zespół na prowadzenie 31:30, ale Niemcy nie mogli być pewni pozytywnego dla nich zakończenia meczu.

Kiedy wszyscy przygotowywali się już na drugą dogrywkę, Kai Häfner - który zastąpił w składzie Steffena Weinholda, odważnie wyskoczył ponad norweską obronę i zdobył bramkę na 34:33, pozostawiając Norwegom jedynie sekundę na reakcję.

W niedzielę Niemcy zmierzą się z Hiszpanią, która pewnie pokonała Chorwację.

---------------------

Zespół Norwegii potwierdził, że złoży oficjalny protest w związku z meczem z Niemcami i błędną decyzją sędziego. Do godziny 9:00 w sobotę muszą złożyć go na piśmie, wtedy EHF w ciągu trzech godzin musi wydać ostateczny werdykt.

written by Bjorn Pazen / cg / tłumaczenie: Barek Pławecki