Aktualności
presented by
27/01/2016

Cud w Krakowie: Chorwacja zmiotła Polskę w drodze do strefy medalowej

RELACJA: Wbrew wszelkim typom, zdeterminowani Chorwaci zszokowali gospodarzy i awansowali do półfinału EHF EURO 2016 odnosząc przytłaczające zwycięstwo

Photo: Uros Hocevar

Chorwaci zapisali nową kartę w historii TAURON Areny w Krakowie, przejeżdżając się niczym walec po gospodarzach turnieju 37:23 i awansując do półfinałów EHF EURO 2016. Chorwacja zagra o medale, mimo że było to najmniej prawdopodobne spośród wszystkich scenariuszy w Grupie 1.

Chorwaci pozostali w wyścigu tylko dzięki pierwszej niespodziance tego wieczoru, kiedy Norwegia pokonała Francję, zdobywając jako pierwsza z grupy bilet do najlepszej czwórki. Chorwacja miała iście herkulesowe zadanie: pokonać Polskę różnicą przynajmniej dziesięciu goli. Gracze Żeljko Babicia od samego początku dążyli jednak do tego celu i nie oglądali się na nic innego.

Rezerwowy golkiper Chorwacji, Ivan Stevanović, otrzymał nagrodę najlepszego gracza spotkania po obronieniu 13 z 35 rzutów. Manuel Strlek, lewoskrzydłowy polskiego klubu Vive Tauronu Kielce, okazał się najlepszym strzelcem meczu z 11 golami i 100% skutecznością rzutów. W zespole Polski najskuteczniejsi byli Karol Bielecki i Michał Daszek, którzy zapisali po cztery gole na swym koncie.

15-tysięczny tłum fanów w TAURON Arenie musiał długo czekać na nagrodę za wspaniałą atmosferę na trybunach. Gospodarze mieli koszmarne wejście w mecz, nie mogąc strzelić swojego pierwszego gola przez dziewięć minut (0:3), a drugiego rzucając dopiero po piętnastu minutach spotkania (2:5).

Tylko dzięki najlepszemu graczu gospodarzy, Sławomirowi Szmalowi, Chorwaci nie stworzyli sobie większej przewagi w pierwszych minutach pojedynku. Podczas gdy ataki Polski były wolne i niezręczne, ich rywale wykorzystywali kontrataki i efektywne kombinacje w ataku.

Stefanović, który po raz pierwszy w Polsce rozpoczął mecz na bramce, spowodował że Chorwacja grała najlepszy mecz w defensywie w turnieju i dzięki temu budowała podwaliny do sensacyjnego zwycięstwa, prowadząc do przerwy 15:10.

Po przerwie gracze Babicia kontynuowali demolkę gospodarzy, którzy pierwszego gola w drugiej połowie zdobyli dopiero po dziesięciu minutach. Chorwacja osiągnęła różnicę 11 goli w 37. minucie meczu i to, co przed początkowym gwizdkiem było najbardziej szaloną fantazją, nagle zaczęło stawać się rzeczywistością.

Podczas gdy polski zespół rozsypał się, drużyna Żeljko Babicia osiągnęła niewiarygodną przewagę 17 bramek na 13 minut przed końcem spotkania. I mimo że Polacy trochę się przebudzili, dzięki swojemu "ósmemu zawodnikowi" bezustannie wspierającemu ich z trybun, Chorwacja kontrolowała grę, doprowadzając do jednego z największych cudów w historii piłki ręcznej.

written by Vlado Brindzak / cg / tłumaczenie: Krzysztof Adamiec