Aktualności
presented by
31/01/2016

Niemcy ze złotem. Wolff bohaterem

RELACJA: Niemcy po raz drugi w historii zdobyli tytuł mistrzów Europy - jednak największym zwycięzcą jest z pewnością człowiek, który stał w ich bramce

  • Photo: Uros Hocevar

To był turniej Niemców! Drugi raz w historii, po triumfie z 2004 roku, Niemcy ponownie stanęli na najwyższym stopniu podium EHF EURO.

W niedzielę, w pełnej po brzegi TAURON Arenie w Krakowie, Niemcz pokonali Hiszpanów 24:17 (10:6) w jednostronnym pojedynku.

Bohaterem meczu był z pewnością najlepszy bramkarz turnieju Andreas Wolff, który obronił aż 16 rzutów, stając się dosłownie przeszkodą nie do pokonania.

Wolff był głównym czynnikiem, który przedłużył pechową serię Hiszpanów. Iberyjczycy przegrywali do tej pory w finałach EHF EURO 1996, 1998 i 2006.

Czterdzieści jeden bramek to drugi najniższy wynik w historii finałów EHF EURO. O jedną bramkę mniej zdobyli Duńczycy i Serbowie w spotkaniu, które zakończyło się wynikiem 21:19 w finale turnieju z 2012 roku.

Jednak siedmiobramkowa różnica między zespołami nie jest najwyższą w historii mistrzostw: w 1994 roku Szwecja pokonała Rosję 34:21, a 20 lat później Francuzi zmietli z boiska Duńczyków, wygrywając 41:32.

Zwycięstwo dało Niemcom o wiele więcej niż tylko złotą paterę za triumf. Zawodnicy znad Łaby są już pewni występu na Igrzyskach Olimpijskich 2016 w Rio. Razem z Hiszpanami i Chorwatami mają też zapewniony udział na mistrzostwach świata we Francji w 2017 roku.

Najlepszym strzelcem meczu został prawy rozgrywający Kai Häfner, któremu zdobył siedem bramek. W generalnej klasyfikacji strzelców Hiszpan Valero Rivera z 48 bramkami wyprzedził Tobiasa Reichmanna (46).

Pierwsza połowa przeszła z miejsca do historii. Do tej pory w finale męskiego EURO obie ekipy zawsze zdobywały więcej niż sześć bramek.

Powód dla którego Hiszpanie zakończyli pierwszą część gry z jedynie sześcioma bramkami na koncie ma imię: Andreas Wolff.

Niemiecki bramkarz wyglądał niczym ośmiornica, broniąc ponad połowę wszystkich rzutów przeciwników w pierwszej części meczu.

Dlaczego zatem Niemcom nie udało się rozstrzygnąć spotkania w pierwszej połowie? Odpowiedź jest jedna: Arpad Sterbik. Hiszpański golkiper zablokował osiem rzutów i osiągnął skuteczność interwencji na poziomie 44%!

Niemcy lepiej rozpoczęli spotkanie i po 10 minutach prowadzili 5:1. Nawet wczesna reakcja Manuela Cadenasa i time-out nie zmieniły w żaden sposób losów rywalizacji.

Defensywa Niemiec grała niebywale twardo, czego efektem było aż pięć dwuminutowych kar. Dzięki temu Hiszpanie doskoczyli do nich na dystans trzech goli. Wtedy Julius Kühn zdobył ostatnią bramkę połowy, która zakończyła się wynikiem 10:6.

Reprezentacja Niemiec nie była jednak w pełni zadowolona ze swoich pierwszych 30 minut. Po dwóch nieuznanych bramkach dla Hiszpanów, gracze Dagura Sigurdssona podwyższyli prowadzenie na 12:6, a gdy Kai Häfner zdobył bramkę na 16:9 (na 16 minut przed końcem spotkania), droga na szczyt podium wydawała się prosta.

Hiszpanie nie poddali się jednak całkowicie, ale zdawali sobie sprawę z tego, że dzisiaj szczęście jest po stronie przeciwników. Drugie miejsce sprawia, że o igrzyska będą walczyć ze Słowenią, Iranem i Szwecją w drugim turnieju kwalifikacyjnym w kwietniu.

W pierwszym turnieju kwalifikacyjnym Polska, Macedonia, Chile i Tunezja będą starać się zdobyć dwa bilety do Rio. Podobnie będzie w turnieju numer trzy, w którym los skojarzył Danię, Chorwację, Norwegię i Bahrajn.

written by Björn Pazen / ts / tłumaczenie: Bartek Pławecki