Aktualności
presented by
31/01/2016

Chorwacja ma brąz i… bilet na MŚ 2017 we Francji

RELACJA: Po czterech latach przerwy, Chorwaci wracają na podium EHF EURO. W meczu o brązowy medal pokonali Norwegów 31:24

  • Photo: Uros Hocevar

Zlatko Horvat zdobył osiem bramek, a Ivan Stevanović dołożył do trimfu kilka genialnych interwencji w końcówce drugiej połowy - i dzięki temu Chorwaci mogli cieszyć się ze zwycięstwa w meczu o medal EHF EURO 2016.

Dzięki zwycięstwu, nie tylko zyskali kolejną nagrodę do swojej kolekcji, ale również zdobyli bilet na mistrzostwa świata, które w 2017 roku będą rozegrane we Francji.

To trzeci brąz Chorwatów (wcześniej zdobywali medal w 1994 i 2012 roku) i ogółem piąty krążek (zdobywali srebro w 2008 i 2010) w historii ich udziału w mistrzostwach Europy.

- To wielka radość móc nosić ten medal na szyi. Po porażce z Francuzami nikt w nas nie wierzył, wtedy dokonaliśmy cudu i dzisiaj trzymamy w rękach brązowy medal - powiedział po meczu Manuel Strlek.

- To najlepszy moment w mojej sportowej karierze. Byliśmy mocni psychicznie i graliśmy jak prawdziwa drużyna. Dziękujemy fanom, którzy wspierali nas przez cały turniej - dodał.

Domagoj Duvnjak został wybrany graczem meczu.

Norwegia, którą prowadził najlepszy rozgrywający turnieju Sander Sagosen, nie zdobyła swojego pierwszego medalu na EHF EURO, ale 4. miejsce to wciąż ich najlepszy wynik na mistrzostwach w historii. Do tej pory udało im się zająć tylko 6. lokatę w 2008 roku.

- Jesteśmy rozczarowani - to normalne, ale nadal czujemy dumę z naszej gry i naszego kraju, że udało nam się zrobić krok do przodu - powiedział Magnus Gullerud. - Nawet nie marzyliśmy o medalu, gdy rozgrywaliśmy nasz pierwszy mecz na turnieju, więc to dla nas wielki sukces.

Jako czwarta drużyna EHF EURO, Norwegia zmierzy się ze Słowenią w walce o miejsce na mistrzostwach świata we Francji. Losowanie par kwalifikacji odbyło się w Krakowie tuż przed dwoma najważniejszymi meczami turnieju.

Dokładnie dwa tygodnie po pierwszym meczu obu drużyn, Chorwacja mogła zrewanżować się Norwegom za porażkę 34:31 - ale nikt nawet nie śmiał twierdzić, że będzie łatwo.

Zawiedzeni półfinałowymi porażkami, ale szczęśliwi, że mają jeszcze szansę na wywiezienie z Polski medalu, zawodnicy obu ekip rozpoczęli mecz, nie ustępując sobie nawet na krok.

Po pierwszym kwadransie gry Chorwaci wytoczyli swoje najmocniejsze działa - szybkie kontry. Ivan Stevanović bronił jak natchniony, a Norwegowie byli zbyt wolni, aby na czas ustawić szyki defensywne.

Mimo nieobecności kapitana Marko Kopljara, który doznał kontuzji kolana, drużyna Zeljko Babicia zdołała wyjść na prowadzenie 9:6. Chwilę później trener Norwegów poprosił o czas.

Przerwa nie wpłynęła na Skandynawów pozytywnie i w ciągu kilku następnych minut Manuel Strlek - najlepszy lewoskrzydłowy turnieju, dał Chorwatom pięciobramkowe prowadzenie. Norwegowie nadal jednak byli w grze.

Zupełnie inaczej niż w meczu pierwszej fazy, Chorwacja potrafiła zachować cztery bramki przewagi do końca pierwszej połowy, ale już w drugiej części Norwegom udało się wyrównać do stanu 17:17. Mecz zaczął się od nowa.

Chorwacja zareagowała i zdołała znów wyjść na prowadzenie, a Norwegowie dzięki obronom Erevika nie musieli żegnać się z marzeniami o końcowym triumfie.

Dziesięć minut przed końcem spotkania, Jakov Gojun otrzymał czerwoną kartkę po swojej trzeciej dwuminutowej karze, ale Stevanović zdołał obronić rzut karny wykonywany przez Magnusa Jondala. Potem chorwacki bramkarz jeszcze kilkakrotnie popisał się niesamowitymi interwencjami i dzięki temu jego zespół znów wyszedł na pięciobramowe prowadzenie.

Sześć minut do końca spotkania, które zostały wtedy na zegarze, to było zbyt mało dla Norwegów, aby odwrócić losy spotkania. Ostatecznie miejsce na najniższym stopniu podium zajęła Chorwacja.

written by Vlado Brindzak / ts / tłumaczenie: Bartek Pławecki